.... Wszystko zaczęło się wczesną wiosną 1993. Któregoś dnia w drzwiach mojego mieszkania stanął szczupły, długowłosy typ o sympatycznym spojrzeniu. Zupełnie nie wiedziałem kto to. Były to czasy, w których wszyscy rozgarnięci ludzie gustowali we flaneli. Ta na którą patrzyłem była krwisto - czerwona, w wyrazistą niespotykaną na co dzień kratę. Spytał o brata. Nie było go w domu. Niedługo potem spotkaliśmy się ponownie. Koleś miał na imię Adam i permanentnie nosił emblematy FATE NO MORE. Wiedział też jak można uderzać w struny by brzmiało to jak punk rock. Jego kolega - nie za wysoki Jarek - potrafił grać na perkusji. W tym samym czasie w okolicy kręcił się Borek najbardziej kumaty muzycznie załogant. Nie pamiętam jak to się stało, że wkrótce spotkaliśmy się wszyscy na próbie. Był rok 1993.
W owym czasie zambrowski dom kultury miał kolejnego dyrektora. Nazywał się Trzaska. Facet był maniakiem tańca i wydawał się dziwny. Nie dość, iż rzeczywiście był mistrzem w tym co lubi to ku zaskoczeniu wszystkich chciał by tak naprawdę coś się działo. Przy wydatnej pomocy chłopaków z bloków zaadoptował jedno z pomieszczeń MOK – u na solidną salę prób. Sprzęt był dość dobry zakupiony jeszcze za komuny, lecz dotychczas wykorzystywany jedynie na akademiach i wieczorkach poezji śpiewanej. Nic więc dziwnego, że szansę tą zauważyło wielu ludzi postanawiając założyć zespół. Tych kapel było wtedy ze czternaście. Grali tam najprzeróżniejszej maści metalowcy, rockowcy, weselni chałturnicy oraz wyrosły z punk rockowej tradycji najbardziej znany w okolicy i nie tylko DYLIŻANS ( wcześniej HWDK KALORYFER). Z innych nazw jakie utkwiły mi w pamięci intensywnym próbom poddawali się: KOZIOŁEK MATOŁEK, LIDEX BAND, STROICIELE FORTEPIANÓW, FUNDUSZ BEZROBOCIA, NO PROFITS, JSB co w wolnym tłumaczeniu przekładało się bardzo wykwintnie na Jebać Stare Baby. Całe towarzystwo był mocno zintegrowane. Nie było podziałów. Wszyscy wspólnie uczestniczyli zarówno w graniu jak i organizowaniu koncertów. Dzięki temu do wiosny tegoż roku w Zambrowie miały okazję zagrać KTO UKRADŁ CIASTKA i SKIERMACHT z Nowego Dworu Mazowieckiego, ANTI HOSTILITY z Ełku, BANG BANG 77 z Legionowa, ATOMICO PATIBULO z Warszawy. Dzięki koncertom kwitły kontakty. Atmosfera do działania była sprzyjająca. Byliśmy młodzi, pełni energii, pełni nadziei. W takiej sytuacji nie było nic bardziej mądrego niż założyć zespół.
Pierwsze wspólne spotkanie zaowocowało kawałkiem, który nazwaliśmy „Siła”. Pomyślunek muzyczny był Borka. To on mówił wszystkim co jak i ile czego po kolei grać. Sam zajął się gitarą. Adam otrzymał do ręki bas, Jarek miał bębnić a ja jako wybitny antytalent zostałem piosenkarzem. Byliśmy naładowani mocą jak rzadko kiedy. Nie wiem jak oni lecz mi wydawało się, że to co robimy jest warte zaangażowania się po uszy. Numer powstał sprawnie. Tekst miałem przygotowany wcześniej. Borkowi nie bardzo podobało się moje śpiewanie. Zresztą tak naprawdę nie bardzo podobało mu się również granie chłopaków. Trudno się zresztą dziwić Boras potrafił grać na wszystkim stokroć lepiej niż każdy z nas z osobna i razem wziętych. Był naprawdę dobry. Pomimo problemów z dopasowaniem tekstu w grane frazy i ciągłych uwag Borka radość z tego kawałka była dla wszystkich ogromna. Tak powstała nasza „Siła”.
Siła: Wielka siła drzemie w tobie musisz tylko ją rozbudzić by na nowo odkryć siebie i inaczej widzieć ludzi. Jeśli ciało będzie z tobą nie skażone narkotykiem – wygrać możesz bitwę z sobą najważniejszą z wszystkich bitew. By zobaczyć świat kolorów , w którym nie ma ciemnych barw – użyj tylko silnej woli jaką w sobie nadal masz. Idź do przodu nie zawracaj tylko głupcy rezygnują. Spraw by w tobie zwyciężyła pozytywna wielka siła!
Utwór ten stał się dla nas czymś w rodzaju deklaracji czy programu. Wszyscy słuchaliśmy podziemnych punkowych kapel. Nasze korzenie tkwiły w tej właśnie muzyce. W okresie pierwszej próby nagminnie wałkowaliśmy taśmę na której z jednej strony były koncertowe nagrania HOMOMILITII z drugiej któraś z kolei kopia płyty SHELTER’A „Perfection of desire”. „Siła”, którą spłodziliśmy była dla nas jakby wypadkową ognia jaki w sobie miała HOMOMILITIA i filozofii Straight edge SHELTERA. Oczywiście ani ja nie miałem takiego głosu jak Ray Cappo , ani też chłopaki nie potrafili tak sypać na instrumentach jak wspominane Homiki. To było jednak nasze i dało nam moc by nie rezygnować.
Był jeden kawałek należało więc postarać się o następne. No i jakoś tak poleciało. Powstał „Coś nie tak”, który na początku nazywał się „Odlotowe towarzystwo”, potem pojawiła się „Bezsilność”, graliśmy również cover HOMOMILITII, który nazywaliśmy „To możliwe jest tylko tu” oraz kawałek IZRAELA pt. „Children”. Mieszanina stylów poplątana z mieszaniną naszych skąpych możliwości. Poszukując próbowaliśmy odnaleźć to co nam najbardziej leży. Nie wiem czy minął miesiąc jak zagraliśmy swój pierwszy koncert.
TO MOŻLIWE JEST TYLKO TU (HOMOMILITIA COVER) Bezsensowne podziały, wyśmiewanie się z innych , wychowanie oparte na cwaniactwie i agresji. Wypaczone umysły, przekręcone idee, alkohol wypalił dziury w mózgach. Ciężka pięść czeka ciebie , na każdym twoim kroku jeśli tylko choć trochę inaczej wyglądasz. Każdy akcent szokuje zacofane społeczeństwo coraz więcej barier do przebycia. To możliwe jest tylko tutaj. To schematy w myśleniu, apatyczność w działaniu, brak inwencji – ciągłe oglądanie się na innych. Bezsensowne czekanie na zmiany tu i teraz – tu nie zmieni się mentalności. To możliwe jest tylko tu!
ODLOTOWE TOWARZYSTWO Odlotowe towarzystwo jakoś dziwnie u nas wyszło pija w knajpach piwo w dupach mając wszystko. Dawni Don Kichoci najebani w trupa piją w knajpach piwo pieprząc coś o dupach. Co raz więcej trawy coraz więcej wódki. Umysł płodzi bzdury, usta plotą smutki To co odpychało stało się normalne. Odjazdowe mózgi coraz większym bagnem.
....na razie tyle :)
Może z czasem pojawi się tu dlasza część tej batalistycznej opowieści, pełnej zaskakujących zwrotów akcji i trzymającej w napięciu, w której decydującą rolę odegra listonosz ... tymczasem jednak zostawiamy to tak jak jest |